Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Sirion
Weteran
Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 3989
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: ŁÓDŹ
|
Wysłany: Pią 19:21, 13 Kwi 2007 Temat postu: Mastocytoma |
|
|
Jak w tytule. Dziś odebrałam wynik histopatologii Sandry. No i ten guz to nowotwór mastocytoma typ I. Vetka powiedziała, że na razie trzeba czekać i obserwować. Podobno typ I jest mało złośliwy ( a może raczej rozprzestrzeniający się). Natomiast bardzo słabo poddaje się chemii (tylko 5-10 % daje się wyleczyć). W necie jest mało informacji o tym draństwie u psów. Wiem, że tu Mars jest vetem, może ktoś jeszcze i mógłby mi jakiś dokładniejszych informacji udzielić.
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Kardusia
Gość
|
Wysłany: Pią 21:44, 13 Kwi 2007 Temat postu: |
|
|
Sirion - może w niedzielę wieczorem coś będę wiedziała - to skrobnę.
Będę się widziała z pewnym "fachowcem".
Sirion a nie możesz na miejscu skorzystać z konsultacji z histopatologiem ?
Przykro się czyta takie wieści ...
|
|
Powrót do góry |
|
|
Borsaf
Gość
|
Wysłany: Pią 22:27, 13 Kwi 2007 Temat postu: |
|
|
Kardusiu przeczytaj artykuł, który znalazła OMM w kawiarence jest. Ten I stopień to własnie ta pocieszajaca wiadomość. Nie daje przerzutow!
|
|
Powrót do góry |
|
|
Sirion
Weteran
Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 3989
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: ŁÓDŹ
|
Wysłany: Pią 22:31, 13 Kwi 2007 Temat postu: |
|
|
Też się tym pocieszam.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Kardusia
Gość
|
Wysłany: Pią 22:38, 13 Kwi 2007 Temat postu: |
|
|
Sirion - bądźmy dobrej myśli - czytałam artykuł - humor mi się poprawił... ... Tobie też - prawda?
|
|
Powrót do góry |
|
|
OMM
Zaangażowany
Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 1165
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pią 23:01, 13 Kwi 2007 Temat postu: |
|
|
Pomyślałam sobie, że skoro jest to artykuł, który wiele wyjaśnia to w kawiarence się zgubi, a może komuś będzie jeszcze kiedyś potrzebny
[link widoczny dla zalogowanych] go zatem podpinam jeszcze raz.
Cieszę się, że się troszkę uspokoiłaś Sirion, będzie dobrze z sunią jestem więcej niż pewna
|
|
Powrót do góry |
|
|
kathush
Dołączył: 04 Sty 2011
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Śro 2:13, 05 Sty 2011 Temat postu: |
|
|
Witam,
wczoraj czytalam na forach o mastocytomie i sie rozplakalam i nie bylam w stanie nic napisac. 1,5 miesiaca temu odszedl moj uchochany psiak-Oskar. Opisywalam jego historie na różnych forachponad rok temu i czekalam na odpowiedzi i dopeiro teraz je przeczytalam.
Oskar chorowal miedzy innymi na mastocytome, mial wiele razy operacje i wycinane guzki, az pewnego dnia zadzwonil do mnie jego lekarz i powiedzial ze wyszedl lek na ten nowotwor, ucieszylam sie strasznie bo te guzki mu odrastaly caly czas, ale okazalo sie ze ten lek jest strasznie drogi (poczatkowo byla mowa o 1000 zl miesiecznie) wiec zrezygnowalismy z tego i gdy sie guzki pojawialy to je usuwalismy az do czasu gdy guzki odrosly w stalym miesjcu i pojawily sie w wielu innych miejscach i nie dalo sie ich zoperowac. Oskar mial 14lat i byl tez po usunieciu nerki oraz mial chore serce i mimo wszystko zdecydowalismy sie na zakup tego leku. Udalo mi sie zamowic ten lek-Masivet u znajomego lekarza wet za cene hurtowa 700zl tylko dlugi byl czas oczekiwania. Tak sie cieszylam ze bedzie szansa ze Oskar bedzie zdrowy, bo jego lekarz prowadzacy mial juz pieska ktory bral ten lek i zmiany sie cofnely a pozniej zniknely i nie bylo nawrotow, takie przypadki byly tez u innego leekarza ktory prowadzil pieski w warszawie. Wiec pelna entuzjazmu oczewiwalam na lek a miedzy czasie przytrafilo sie nam wiele nieoczekiwanych chorob- m.in. jakies zapalenia pluc, pozniej Oskar polknal woreczek foliowy i mial krwawienia, spadly mu strasznie wartosci parametrow krwi i wzrosly wskazniki watrobowe i nerkowe ze gdy juz otrzymalam lek nie mogla mu go podac. Probowalismy wszystkiego, leki, transfuzje krwi, dziennie wydawalismy 300-400zl na leki i kroplowki, pozniej doszedl niedowlad tylnych lap, ale nadal walczylismy, mialam pieska w domu, robilam mu kroplowki itd. Za rok bede lekarzem i naprawde duzo widzialam ale te dwa tygodnie to byl koszmar, widok mojego kochanego pieska w takim stanie to byl poprostu koszmar, w nocy nie spalam zeby go pilnowac zeby nie wyrwal welflonu cale dnie, naprawde nikomu tego nie zycze, Oskar przestal jesc, pic, parametry spadly straszliwie, zdjecie rtg bylo koszmarne i lekarze powiedzieli ze niestety nie ma juz wyjscia i trzeba myslec o eutanazji. Niestety, cale zycie sie zarzekalam ze takiej decyzji to nie podejme, ze tak nie wolno ale widok jego meki i cierpienia byl nie do zniesia, serce mi peklo ale taka decyzje podjelam 25listopada 2010. Do dzisiaj mam wyrzuty sumienia ze nie zamoiwlam tego leku wczesniej bo koszt 700zl przy tym wszystkim co przeszlismy cala rodzina, przy pieniadzach ktore pozniej wydalam i wczensiej na zabiegi to nic.
Lek ten mi zostal. Jest to Masivet 150mg jest nie otwarty i bardzo chcialabym go odsprzedac, wiadomo ze to tez sa pieniadze, ale przede wszystkim dlatego zeby pomogl, bo naprawde pomaga, jakiemus psiakowi wyzdrowiec a jego wlasciciel mogl sie nic nadal cieszyc. Jesli bylby ktos zaintersowany prosze o kontakt [link widoczny dla zalogowanych] badz tel 692 476 671
tu na stronie znajdzicie wiecej info o o samym leku ja tez moge udzelic wiecej inofrmacji bo obeznalam sie w temacie
zeskanowalam tez po polsku ulotke i cala ksiazeczke ze zdjeciami przed kuracja i po.
Kochani naprawde warto, chociaz sprobowac i walczyc tyle dla naszych kochanych psiakow mozemy zrobic.
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|